Prosimy oddaj 1% podatku na leczenie i rehabilitację MONIKI KRS 0000037904 cel szczegółowy 1162 Stawińska Monika
Wsparcie MONIKI
Szanowni Państwo
Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą zwraca się z prośba o wsparcie leczenia i rehabilitacji podopiecznej Moniki Stawińskiej o nr 1162 . rodzice dziewczynki ze swojej strony robią wszystko co w ich mocy aby usprawnianie i terapia corki odbywała się systematycznie bo tylko wówczas daje pozytywne i trwałe efekty. Jednak często brakuje im środków na podstawowe badania, zajęcia rehabilitacyjne i terapeutyczne, a kosztowne turnusy są dla Moni ważną nagrodą ...W imieniu fundacji i rodziców będziemy wdzięczni za kazdą wpłatę:
DAROWIZNY:
Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą
Łomiańska 5
01-685 Warszawa
61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: na ochronę zdrowia 1162 Stawińska Monika
(jest to konto fundacji do zbiórki publicznej)
dla wpłat ALLEGRO
13 1240 1037 1111 0010 1760 2908
z dopiskiem: 1162 Stawińska Monika (+nick z allegro)
można też pomóc Moni biorac udział w jej aukcjach
http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=9839249
Środki zasilają subkonto w fundacji i są wydatkowane TYLKO na potrzeby Moniki po przedstawieniu właściwej dokumentacji
ZAPRASZAMY NA AUKCJE
1%
KRS 0000037904
cel szczegółowy: 1162 Stawińska Monika
zapraszamy na stronę facebooka gdzie dodajemy zdjęcia odlewowa Moniki
https://www.facebook.com/Śnieżnobiałe-odlewy-gipsowe-aukcje-charytatywne-niepełnosprawnej-Moniki-1414227238790912/timeline/?ref=hl
Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą zwraca się z prośba o wsparcie leczenia i rehabilitacji podopiecznej Moniki Stawińskiej o nr 1162 . rodzice dziewczynki ze swojej strony robią wszystko co w ich mocy aby usprawnianie i terapia corki odbywała się systematycznie bo tylko wówczas daje pozytywne i trwałe efekty. Jednak często brakuje im środków na podstawowe badania, zajęcia rehabilitacyjne i terapeutyczne, a kosztowne turnusy są dla Moni ważną nagrodą ...W imieniu fundacji i rodziców będziemy wdzięczni za kazdą wpłatę:
DAROWIZNY:
Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą
Łomiańska 5
01-685 Warszawa
61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: na ochronę zdrowia 1162 Stawińska Monika
(jest to konto fundacji do zbiórki publicznej)
dla wpłat ALLEGRO
13 1240 1037 1111 0010 1760 2908
z dopiskiem: 1162 Stawińska Monika (+nick z allegro)
można też pomóc Moni biorac udział w jej aukcjach
http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=9839249
Środki zasilają subkonto w fundacji i są wydatkowane TYLKO na potrzeby Moniki po przedstawieniu właściwej dokumentacji
ZAPRASZAMY NA AUKCJE
1%
KRS 0000037904
cel szczegółowy: 1162 Stawińska Monika
zapraszamy na stronę facebooka gdzie dodajemy zdjęcia odlewowa Moniki
https://www.facebook.com/Śnieżnobiałe-odlewy-gipsowe-aukcje-charytatywne-niepełnosprawnej-Moniki-1414227238790912/timeline/?ref=hl
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Usprawiedliwione wagary
Ostatnie dni szkoły a Moniczka leży w łóżeczku...źle czuje się już od kilku dni a dzisiaj poprosiła abym pozwoliła jej pospać - więc mamy wagary:) ale takie usprawiedliwione bo zaraz pojadę do szkoły to zgłosić:) Przyjdziemy dopiero w środe na rozdanie swiadectw..... i zaczniemy wakacje
niedziela, 19 czerwca 2011
Wieczór Marzeń w ZOO
Już tydzień minął od naszego wyjazdu do Wroclawia a mi wciąż brakuje czasu aby zamieścić na blogu kilka zdjęć i BARDZO SERDECZNIE podziękować Pani Amelii za zaproszenie :)
![]()
DZIĘKUJEMY - było rewelacyjnie i napewno za rok znowu trafimy do wroclawskiego ZOO
Cała impreza rozpoczęła sie dość późno bo o godzinie 18.00 ale dla nas był to czas spokojnej podróży do Wroclawia - trwającej w jedną strone blisko 3 godziny :( i to był jedyny minus...nasze drogi i wieczne prace na nich.
Po wejściu na teren ZOO otrzymaliśmy mapke na ktorej oznaczono miejsca gdzie czekają atrakcje dla dzieci ... i wysnaczono czas karmienia kilku ze zwierząt. My trafiliśmy na karmienie goryli ... :) Było zabawnie.
W niektorych miejscach dzieci mogły dotknąć zwierze, pogłaskać lub wziąść na ręce. Szczególnie urocza była sowa .... o dziwo nie bała się nikogo :)
Wiele artakcji przygotowali Chinczycy - Azja jak nazywa ich Monika:) Obie moje dziewczynki samodzielnie wycieły dla siebie chińskie znaki szczęścia ... i oglądnęły pokaz prawidłowego parzenia zielonej herbaty
Co kilka jakiś czas w restauracji letniej odbywaly się kilkuminutowe występy taneczne z krótkimi opowieściami.... na wieczorny teatr wrocławski z przedstawieniem "Jasia i Małgosi" już nie zostaliśmy.... mial odbyć się chyba ok 21.30.... a przed nami bylo jeszcze tyle innych atrakcji
Martusia przez chwile zapomniala że jest już "poważną nastolatką" gdy tylko namierzyła park linowy
Koło akwarium Monika i Marta łowiły ryby ... za dobre połowy zostały sowicie nagrodzone upominkami....
Równiez w tym miejscu atrakcją było malowanie gipsowych figurek !
Zaraz obok dzieci mogly podziwiać gady
Podczas kiedy Monika uciekła ze strachu, Martusia udawała że ma piękny ekologiczny szal z zywego węża
Z przyjemnością oddały swoje odciski do "policyjnej kartoteki"
Na pamiątkę zabralismy wypisane po chińsku fonetycznie imiona całej rodziny
Na koniec odwiedziliśmy obowiązkowo ZOO dziecięce by pokarmic kozy.... Monika była zafascynowana gdy odkryla zagrodę z ukochanymi króliczkami:)
Wychodząc zdążyliśmy jeszcze na "malowanie twarzy"
Do domu wróciliśmy koło 1 w nocy:) Dziewczynki przespały niemal całą drogę ... były zmęczone ale bardzo szczęśliwe
środa, 15 czerwca 2011
Poznaliśmy Elę z Marzycielskiej Poczty :)
Monika w Marzycielskiej Poczcie jest od samego początku jej istnienia... w tym czasie dostała wiele listów, pocztówek i podarunków od dzieci. Wszystkie wiadomości są pełne ciepłych pozdrowień i życzeń zdrowia... dzieci piszą aby "się trzymała" nie poddawała" szła do przodu" To bardzo ważne dla niej zwroty i dzieci też stały się ważne :)
My natomiast poznaliśmy wiele wspaniałych osób, które często i nas podtrzymują na duchu i podają pomocną dłoń gdy tego potrzebujemy. Na blogu Moni opisywałam już kilka sytuacji dziękując im serdecznie. Wszystkie te osoby znamy jedynie z listów i z kontaktów internetowych.... po raz pierwszy spotkaliśmy się z naszym "aniołem" w realu :) Poznaliśmy Elę - kobietę którą ktoś już trafnie okreslił "wulkanem energii", ciepłą i serdeczną, otwartą i szaloną...poprostu kochaną. Rozmawialiśmy tylko chwilkę ale czasem tak jest, że wystarczy na kogoś spojrzeć by ujrzec bratnią duszę....i wlasnie to w Eli zobaczyłam - buziaczki kochana i do następnego spotkania ! Było nam ogromnie miło Cię poznać .....
My natomiast poznaliśmy wiele wspaniałych osób, które często i nas podtrzymują na duchu i podają pomocną dłoń gdy tego potrzebujemy. Na blogu Moni opisywałam już kilka sytuacji dziękując im serdecznie. Wszystkie te osoby znamy jedynie z listów i z kontaktów internetowych.... po raz pierwszy spotkaliśmy się z naszym "aniołem" w realu :) Poznaliśmy Elę - kobietę którą ktoś już trafnie okreslił "wulkanem energii", ciepłą i serdeczną, otwartą i szaloną...poprostu kochaną. Rozmawialiśmy tylko chwilkę ale czasem tak jest, że wystarczy na kogoś spojrzeć by ujrzec bratnią duszę....i wlasnie to w Eli zobaczyłam - buziaczki kochana i do następnego spotkania ! Było nam ogromnie miło Cię poznać .....
Tryptyk Moniki :)
Podczas wystawy w prudniku Monika była zafascynowana obrazkami dzielonymi na trzy części .... dwa dni temu zdobyła się na odwagę aby pociąć swoje dzieło pod okiem p. Krysi terapeutki :) Wyszło coś wspanialego
Z tego twórczego zapału powstały też cudowne zakładki do książek
i przepiękne malowane świeczniki
Obraz wczoraj zostal przekazany na wystawe do ogniska plastycznego - wystawa na zakończenie roku szkolnego. Natomiast zakładki do książek oraz świeczniki zostaną jeszcze dzisiaj wystawione na allegro - ZAPRASZAMY
wtorek, 7 czerwca 2011
przedsmak wakacji:)
Pech, że rozchorowały się wszystkie 3 nauczycielki Moniki i od dzisiaj do końca tygodnia mamy wolne od szkoły... Już po powrocie z turnusu zajęcia były w kratkę ale teraz to już całkowita laba... Jutro artakcja tygodnia "ognisko plastyczne" i znowu spokój. Pewnie inne dziecko cieszyłoby się wcześniejszymi wakacjami ale Moni wcale do śmiechu nie jest siedzenie w domu... musimy coś wymyśleć...
niedziela, 5 czerwca 2011
III dzień wystawy - koniec:)
Dzisiaj był trzeci i ostatni dzień wystawy.... Monika ponownie obeszła wszystkiestanowiska...zakupiła wiele drobiazgów, otrzymała też pamiątki na szczęście od wystawców z którymi zdążyła nawiązać przyjacielskie kontakty:) Mamy wiele wizytówek i napewno z niektorymi osobami utrzymamy kontakty:)
Ciepło pozdrawiamy naszych nowych przyjaciół:)
PARK MINIATUR i Muzeum w Wadowicach :)
Wczoraj 4 czerwca z okazji Dnia Dziecka pojechaliśmy na wspanialą wycieczkę edukacyjną łącząc przyjemność z nauką :) Pogoda nam dopisała więc i spacer po Parku Miniatur okazał się rewelacją :)
Monika czula się jak w krainie baśni....budowle starożytne znana jej z bajek i książek, zamki, zameczki i wiele innych atrakcji.... Dziecko szalało robiąz zdjęcia kazdej budowli i glośno wyrazając swój zachwyt. Wycieczka to byl "strzal w 10" O lepszy prezent byłoby naprawdę trudno.... Atrakcje sprawily tez ogromna frajde Martusi...szczególnie że wiele z nich znała już z lekcji historii i z przyjemnością chwalila się swoją wiedzą dyskutując z pania przewodniczką:)
Monika czula się jak w krainie baśni....budowle starożytne znana jej z bajek i książek, zamki, zameczki i wiele innych atrakcji.... Dziecko szalało robiąz zdjęcia kazdej budowli i glośno wyrazając swój zachwyt. Wycieczka to byl "strzal w 10" O lepszy prezent byłoby naprawdę trudno.... Atrakcje sprawily tez ogromna frajde Martusi...szczególnie że wiele z nich znała już z lekcji historii i z przyjemnością chwalila się swoją wiedzą dyskutując z pania przewodniczką:)
Wyjazd do Ameryki to dla nas tylko chwila:)
i zaraz obok skok do Paryża:)
Tą budowle monika zna z gry SIMS (wiele innych też poznawala z tej gry:)
niejedno dziecko mialo ochotę pobawić się takimi ludzikami:)
Jak widać Martusia nie lubi zdjęć...
Monika z babcią a Kasia ze swoją mamą zwiedziły piramidę
podczas gdy mama została pasowana na małą egipcjankę:)
Marta świetnie odnalazła wyjście z labiryntu:)
To miniatura ale zamek z mosznej jest nam dobrze znany...mieszkamy niedaleko wiec wszyscy zgodnie robili sobie zdjęcia przy "naszej Mosznej"
Atrakcji bylo tak dużo że Martusia nie zdążyła skorzystać ze wszystkich darmowych zabaw na karuzelach...dwa bilety odstąpila obcym dziewczynkom z bólem serca bo chętnie pojeździłaby troszku dlużej ... ale czas biegl nieublagalnie a nasz autobus odjezdżal do Wadowic o 13.00 ... 3 godziny w Parku Miniatur minęły tak szybko że niemal wybiegaliśmy by zdążyć na czas :) Tak więc jeśli ktoś z Was wybiera się do tego miejsca to proponuję zarezerwować minimum 5 godzin...szczególnie że w między czasie są tam przedstwienia dla dzieci a my pod scenę nawet nie podeszliśmy...
Po pysznym obiadku w Wadowicach kolej przyszla na Muzeum papieskie .... i pyszną kremówkę
Po 16.00 ruszyliśmy do domu i po 4 godzinach podróży wróciliśmy cali i zdrowi.... no może oprocz mamy ktora nie wyrosla z choroby lokomocyjnej i każdy wyjazd jest dla niej męczący :( ale czego się nie robi dla dzieci:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















