Nie zrelacjonowałam pocztku remontu bo myslalam że skończymy go w 3 tygodnie ...góra w miesiąc..... zaczeliśmy zaraz po wyjeździe Moniki na turnus do Rusinowic...
W ciągu ponad 2 miesięcy przyzwyczailam się do sytuacji że mieszkamy na budowie ale nie jest łatwo tak żyć... Odkryłam że mam bardzo zdolnego męża a on ma wspaniałych kolegów - DZIĘKUJEMY ZA POMOC bo to dzięki nim mogliśmy wylać nowe podlogi by zlikwidować progi w głównych pomieszczeniach
poszerzyliśmy otwory drzwiowe z 70cm na 80cm dzięki czemu Monika do wszystkich pomiwszczeń wjedzie wózkiem samodzielnie:)
Połączyliśmy dwie wąskie kiszki (łazienkę i wc) w jedno pomieszczenie gdzie zmieści się nie tylko prysznic ale i mala wanna z hydromasażem na zabiegi wodne dla Moni :) koniec z bólem pleców!
Monika jako główny inspektor nadzoruje prace i wskazuje na jakiej wysokości powinny być konkretne urządzenia...gdzie zamontować kontakty by bez problemu mogla je używać:)
To efekt ponad 2 miesięcy pracy...ile to jeszcze potrwa? Pewnie kolejne 2 miesiące:) liczę że na koniec wakacji będziemy mogli odpocząć:)
Pozdrawiam wszystkich ciepło