Wsparcie MONIKI

Szanowni Państwo

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą zwraca się z prośba o wsparcie leczenia i rehabilitacji podopiecznej Moniki Stawińskiej o nr 1162 . rodzice dziewczynki ze swojej strony robią wszystko co w ich mocy aby usprawnianie i terapia corki odbywała się systematycznie bo tylko wówczas daje pozytywne i trwałe efekty. Jednak często brakuje im środków na podstawowe badania, zajęcia rehabilitacyjne i terapeutyczne, a kosztowne turnusy są dla Moni ważną nagrodą ...W imieniu fundacji i rodziców będziemy wdzięczni za kazdą wpłatę:

DAROWIZNY:

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą
Łomiańska 5
01-685 Warszawa

61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: na ochronę zdrowia 1162 Stawińska Monika

(jest to konto fundacji do zbiórki publicznej)


dla wpłat ALLEGRO
13 1240 1037 1111 0010 1760 2908
z dopiskiem: 1162 Stawińska Monika (+nick z allegro)

można też pomóc Moni biorac udział w jej aukcjach
http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=9839249

Środki zasilają subkonto w fundacji i są wydatkowane TYLKO na potrzeby Moniki po przedstawieniu właściwej dokumentacji

ZAPRASZAMY NA AUKCJE

1%
KRS 0000037904
cel szczegółowy: 1162 Stawińska Monika

zapraszamy na stronę facebooka gdzie dodajemy zdjęcia odlewowa Moniki
https://www.facebook.com/Śnieżnobiałe-odlewy-gipsowe-aukcje-charytatywne-niepełnosprawnej-Moniki-1414227238790912/timeline/?ref=hl


czwartek, 5 września 2013

pierwsza ocena

Do wzorowego jeszcze daleko...ale musimy pochwalić się pierwszą wspaniałą oceną:)

 
Mamy już część książek ... i przyznam że materiał jak dla Moniki nie jest łatwy. Obecnie wraca padnięta i śpi po 2 godziny popołudniu a później ma tylko chwilkę na zadanie i powtórzenie materiału. Jest pilna ale część tego co czytamy jest dla niej abstrakcyjna i nie wiem jak do niej dotrzeć... chyba ciężki rok przed nami bo Monika nie jest przyzwyczajona do słabych ocen a nie wiem czy da radę opanować materiał...może nauczyciele docenią starania:)

wtorek, 3 września 2013

ten prawdziwy pierwszy dzień...szkoły:)

Pogoda nie rozpieszczała dzisiaj dzieci idących po raz pierwszy po wakacjach do "szkolnych ławek". W nas padało dość mocno ale ogólnie zimno nie było, chociaż odrobina deszczu i mały wiatr mogą sprawić takie wrażenie...
Monia wstała o 4.20 - sama. Kiedy zeszłam po 5.00 by ja obudzić, ta właśnie stroiła się przed lustrem. Te pobudki są zdecydowanie za wcześnie ale pewnie minie jej po kilku dniach:)
Przyjazd autobusu planowany był na 6.50 ... niestety pierwszy dzień, roboty na drodze, deszcz i ogólne zamieszanie - dziewczynki zostały odebrane coś 7.20. Widziałam że Marta przemoknięta i zmarznięta miała już dość tej "siostrzanej opieki" jaką miała zapewnić Monice podczas transportu :( a Moni nic nie przeszkadzało ... Nawet to, że kiedy trzymając parasol zasłoniła mi drogę i wózek uderzył w chodnik, ona sama wyskoczyła z niego jak z procy niemal wprost do kałuży... Troszku poobijana, z obdartą lekko dłonią uparcie nadal czekała na transport...Nie chciała słyszeć o powrocie do domu aby opatrzeć tą rankę i ewentualnie zmienić bluzę... No przecież autobus mógłby w tym czasie nadjechać a jej nie będzie... Proponowałam kilkakrotnie że zawiozę je dzisiaj samochodem... ale co to za frajda jeździć z mamą ...

 
Kiedy już odjeżdżały to nawet "pa mamusiu" nie usłyszałam ... Wiem że obie były przejęte bo znalazły się w nowej sytuacji, więc wybaczam:)

 
Marta rozpoczęła szkołę od drugiej lekcji ... na pierwszą dzisiaj nie zdążyła i nie była z tego faktu zadowolona. Około 8.30 zadzwoniła do mnie opiekunka z autobusu z informacją ze Monika dotarła szczęśliwie i zadowolona jest właśnie na swoich zajęciach ... wróci dzisiaj nieco wcześniej, pierwszą turą... Jak ja Pani dziękuję za ten telefon :) Kilka oddechów i zapewnianie siebie "będzie dobrze" ...
 
Nic dzisiaj nie zrobiłam...cały czas siedzę i patrzę na zegarek... za 40 minut wyjdę po Monikę... zaraz skończy lekcje i wsiądzie do autobusu :)
 
Monika odebrana kilka minut po 14.00 :) Już gdy wychodziła z autobusu było widać że jest strasznie wymęczona ale twarda bestia twierdziła że wszystko jest OK. Szkoła fajna, lekcje fajne, pani Monika (opiekunka) bardzo miła i fajna...słowo "fajny" pojawiało się w każdym zdaniu :) Monika nadawała cały czas aż przyznała, że chce jej się spać i zachęcona położyła się "na chwilkę" Chwilka trwała 2 godziny :)
 


poniedziałek, 2 września 2013

Pierwszy dzień w nowej szkole ...

Nie wiem czy rozpoczęcie można zaliczyć jako pierwszy dzień w szkole bo tak naprawdę to i tak jeszcze niewiele wiemy. Ale zawsze coś :) W klasie Moniki naliczyłam 7-8 osób i nie wiem czy będzie ich więcej. Wychowawca młody i bardzo sympatyczny :) "Z biegu" Monika dostała 4 godziny usprawniania (oprócz tych wszystkich obowiązkowych lekcji) a wychowawca zaznaczył że będzie ich więcej tylko na razie muszą Moniczkę troszku poznać.... W poprzedniej szkole walczyliśmy o każdą godzinę więc jest to miła odmiana na początek znajomości z tą szkołą:) Monika ma jutro logopedię - pani neurologopeda przyszła poznać Monikę a z dodatkowych godzin "na "dostała zajęcia plastyczne, matematykę i polski .... w ramach usprawniania. Dokument na wyprawkę - czyli książki też złożony ....
Monika codziennie będzie wyjeżdżała prawie spod doku o 6.50 a wracała będzie około 16.00 To bardzo długo ... ale jak na razie tylko ja się martwię. Monika jest zafascynowana samymi dojazdami, nową szkołą, klasą ale przede wszystkim "samodzielnością" Dzisiaj spisałyśmy lekcje, powtórzyłyśmy co i gdzie się znajduje... a że zapisałam młodą na obiady w szkole, to dokładnie zaznaczyłyśmy po której lekcji ma najpierw zjechać windą na stołówkę by zjeść zupę a później po kolejnych 2 godzinach II danie... no i gdzie czeka do przyjazdu autobusu... Wydaje się że zakumała...czyżbym mało wierzyła we własne dziecko?

Dojazdami już się nie martwię. Rozmawiałam z opiekunką i troszku się uspokoiłam. Poza tym w dojazdach będzie Monice towarzyszyła Marta jako opiekun - taki indywidualny. Mam nadzieję że będą dbały o siebie nawzajem.

Dzisiaj Monika wstała o 3.00 w nocy - nie mogła spać. Gdy mnie zawołała o 6.00 była już gotowa do wyjścia .... i radośnie zakomunikowała "jestem pierwsza" :) Do spania przygotowała się już o 18.00 ale ostatecznie zganiła światło po 19.00 .... i już od dawna słodko śpi...mam nadzieję że śni jej się coś przyjemnego bo jutro obie mamy ciężki dzień - ona w szkole a ja w domu licząc minuty do jej powrotu...

MONIKA - pierwszy dzień w Nowej Szkole :)

sobota, 31 sierpnia 2013

"Lato na pograniczu" - kilka zdjęć z pikniku :)

Piknik rodzinny "Lato na pograniczu" okazał się rewelacyjną imprezą i dla tych mniejszych i dla tych starszych :) Pogoda dopisała więc z chęcią wybraliśmy się na spacer aby "zobaczyć" co dzieje się na terenie Muszli Leśnej. A tam mnóstwo atrakcji dla dzieci...zamki dmuchane, pałace z piłeczkami - dla tych młodszych. A na ciut starszych czekała ścianka wspinaczkowa i niesforny byczek:)
 
 
Tam gdzie Monika nie mogła - skusił się tatuś by sprawić córce przyjemność

 
Ale w części edukacyjnej Monika czuła się jak ryba w wodzie. Tutaj nikt nie musiał jej pomagać :) Tkała...

 
robiła witraż szklany - aniołka w pełnym skupieniu



 
a na koniec pobawiła się w glinie ...


 
na to nawet Marta dała się skusić:)

 
Czas tak szybko minął że wróciliśmy do domu dopiero na kolację z zamiarem wyjścia na planowany na 21.00 koncert Anity Lipnickiej i Johna Portera. Niestety w międzyczasie zepsuł się procesor i Monika nawet słyszeć nie chciała o wyjściu na koncert... a szkoda bo była o szansa na zdobycie kolejnego autografu


czwartek, 29 sierpnia 2013

Narazie pokonaliśmy kolejny problem ....

Wczoraj doszedł obiecany wypożyczony używany sterownik z firmy Medicus... zakładamy a Monika na to "NIE SŁYSZĘ" ...próbujemy wszelkich kombinacji w ustawieniach ale efekt jest ten sam a my  słyszymy coraz bardziej płaczliwe i niecierpliwe "NIC NIE SŁYSZĘ" ... Telefon do firmy. Miły pan próbuje udzielić nam wskazówek ale bez skutku. Zapada więc decyzja - jeśli zdążymy do 15.30 dojechać do nich to sprawdzą procesor i znajdziemy usterkę. Wyzwanie ogromne bo na zegarku dochodzi godzina 14.00 a wiadomo droga do Wrocławia nie jest łatwa przez zakorkowaną Nysę ... a i sami wrocławianie na puste drogi nie narzekają....  Zaryzykowaliśmy ! Udało się bo na miejscu byliśmy 15.26 :)
Okazało się że do wymiany w procesorze Moniki jest sterownik, kabelek i cewka z magnesem ... uszkodzeniu uległ też sam procesor ale ta część "na szczęście" jest naprawialna...tylko że w Anglii. Mieliśmy minuty na podjęcie decyzji o wysyłce tej części do naprawy... koszt wysyłki prawie 1600zł...płatne natychmiast gotówką... I chwała że dzień wcześniej na konto wpłynęła wypłata dzięki czemu mogliśmy pozwolić sobie na taki krok....
 
Dowód wpłaty gotówką
 
treść faktury
 
Na szczęście na czas naprawy wypożyczono nam i drugą część procesora Moni...a raczej właśnie sam procesor plus sterownik... obie części używane ale czy to ważne...ważne że działają a Monika znowu słyszy
 

 
 
Naprawa potrwa minimum 2 tygodnie ... sterownik nadal mamy wypożyczony na miesiąc (spisaliśmy umowę) i tyle czasu na zebranie pieniędzy. Na razie piszemy po fundacjach ale nadzieje na wsparcie z ich strony są marne.... Wszystkie tłumaczą się brakiem pieniędzy, innym schorzeniem jakie refundują albo przeszkadza im wiek Moniki...raz jest za duża innym razem za młoda.....
 
Poniżej wystawiona na Monikę faktura proforma na kwotę 6.609,60zł
 
 

wtorek, 27 sierpnia 2013

MAMY MIESIĄC.... aż miesiąc

Na początku pragnę podziękować wszystkim za maile, telefony i te wszystkie miłe pełne wsparcia słowa...Wierzę że z taką liczną grupą przyjaciół uda nam się pokonać problem :)

Wczoraj cały dzień szukaliśmy pomocy dla Moniki .... chociaż na krótką chwilę aby mogła spokojnie pójść do szkoły i mamy efekt naszych błagalnych próśb.... otrzymałam pozytywny i bardzo miły telefon z firmy sprzedającej procesory i części zamienne MEDICUS z Wrocławia.... po rozmowach postanowili wypożyczyć Moni do końca września używany sterownik dając tym samym szansę naszej córce na bezstresowe rozpoczęcie szkoły (przynajmniej w kwestii słuchu) a nam  czas na zebranie potrzebnej kwoty 6tys.... sterownik przyjdzie jutro wraz z fakturą proforma na nowy sprzęt. Jestem spokojniejsza bo może miesiąc to nie szmat czasu ale z drugiej strony to aż miesiąc :) DZIĘKUJEMY

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

ZEPSUTY PROCESOR

Zepsuł się procesor Moniki. Koszt naprawy to min 6tys ...Koszt nowego to ok 38tys  Jeśli po ekspertyzie zepsutego aparatu zakwalifikują nas do dofinansowania z NFZ, na nowy procesor Monika będzie czekała najprawdopodobniej około roku... Wszystko wskazuje że i tak musimy naprawić stary i to jak najszybciej bo za tydzień zaczyna się szkoła a bez procesora Monia jest zupełnie głucha i niestety nie radzi sobie z tą sytuacją :(

Sytuacja nie jest lekka ...nie mamy takiej kasy.... wszystko co zbierzemy ze sprzedaży figurek idzie na bieżącą terapię i leczenie bo to nie są wielkie wpłaty...ale systematyczne i dzięki nim spokojnie opłacamy potrzebne rzeczy. Teraz potrzebujemy ZASTRZYKU GOTÓWKI - czy jest szansa że ktoś nam pomoże?


Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą
Łomiańska 5
01-685 Warszawa
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem: 1162 Stawińska Monika naprawa procesora mowy



 
Monika jest załamana i nie chce iść do szkoły ... nowa szkoła, nowi rówieśnicy to już poważne wyzwanie... ale do tego brak kontaktu.... Zaczyna się stres.